Panie, gdzie pan masz ambicję?

Piłkarze mają dość siedzenia w domach. Chcą trenować, grać i zasłużyć na swoje ogromne pensje. Z wyjątkiem Danny’ego Rose’a.

O koronawirusie nie chce się czytać ani pisać. Mam dosyć światowego paraliżu. Współczuję każdej ofierze, ale zachodzę w głowę, jak długo jeszcze można. Krajowe rządy i federacje sportowe stają na głowie, by wznowić rozgrywki sportowe i zminimalizować wielomilionowe straty. Piłkarze boją się o zdrowie swoich rodzin, jednak wyrażają gotowość na powrót do gry. Oprócz jednego.

„To pierd*lony żart, nie będę kłamał. Rząd mówi o przywróceniu futbolu, to ma podnieść morale narodu. Pierd*li mnie to. Ludzie są zagrożeni, rozumiecie to? Piłka nożna nie powinna być nawet przedmiotem dyskusji, zanim statystyki nie spadną. To bzdury.” Danny Rose, Instagram.

Kim jest Danny Rose? Przeciętnym piłkarzem, po pierwsze. Po drugie, jest facetem który rocznie pobiera z kasy Tottenhamu grubo ponad 3 bańki. Funtów. Czy warto posiedzieć w domu, nawet przy redukcji pensji? Warto!

Parę lat temu uchodził za przyszłość angielskiej piłki i jednego z najlepiej zapowiadających się bocznych obrońców na świecie. Dziś wydaje się to niedorzeczne. Teraz, proszę szanownych państwa, wiemy jak do tego doszło. Anglikowi zabrakło sportowej ambicji.

Cały piłkarski świat, wyłączając wyjątki, chce grać. Piłkarze stanowczo deklarują, że mimo obaw są gotowi wrócić na boiska. A przecież wśród nich wirus także zebrał żniwa – tylko w Anglii wystąpiły zachorowania w Chelsea i Arsenalu, za granicą w Valencii czy Juventusie. To przejaw ambicji i nonkonformizmu, odpowiedzialności i poważnego podejścia do zawodu, który przynosi im miliony. Duże miliony.

Nie pochwalam zachowania Jose Mourinho i piłkarzy Tottenhamu, którzy łamali kwarantannę by potrenować w parku. Jednak kontrast między nimi a Rosem, do niedawna zresztą jednym z nich, jest widoczny aż nadto. Czyżby Portugalczyk nie bez powodu odesłał swojego podopiecznego na wypożyczenie? Czy nie były to wyłącznie kwestie sportowe? Czy The Special One pierwszy przekonał się o braku zaangażowania lewego obrońcy?

Aktualnie Anglik reprezentuje barwy Newcastle, zespołu będącego zlepkiem indywidualności, słabych piłkarzy, lekkoduchów i Allana Saint-Maximina. 6,47. To jego średnia ocena według portalu whoscored.com. No panie, szału nie ma.

Cokolwiek by nie sądził, mógł przedstawić to w innych słowach. Kto wie, może Rose chciał przypomnieć o sobie w socialmediach, skoro na boisku jego gwiazda zgadła, zanim rozbłysnęła? No, ale jego to wszystko pierd*li.

Skoro jego do pierd*li, pozwolę sobie na replikę, parafrazując wersy Andrzeja Bursy:

Mógłbym napisać felieton
O perspektywach rozwoju Danny’ego Rose’a

ale
…….mam w dupie Danny’ego Rose’a
…….mam w dupie Danny’ego Rose’a
…….mam w dupie Danny’ego Rose’a