Jarrod Bowen: Narodziny gwiazdy

Przemierzając skomplikowany świat Championship nie znajdziemy piłkarza, który brałby udział w tylu akcjach bramkowych co Jarrod Bowen. Począwszy dywagację od inauguracji sezonu 2017/18, nikt częściej nie trafiał do siatki rywala. Od tamtej pory udało mu się to 52-krotnie, a do osiągnięcia tejże liczby potrzebował 122 spotkań. Zupełnie przyzwoity rezultat jak na kogoś, kto reprezentuje barwy ekipy, która przez ostatnie 2,5 roku zajmowała miejsce promowane grą w barażach o powrót do elity łącznie przez 17 dni.

Biorąc pod uwagę kontekst sytuacji, to naprawdę imponujący wynik. Zwłaszcza, że sam Bowen nie jest typem egzekutora, który tylko czeka na podania od partnerów w gąszczach pola karnego. Dziwić może fakt, że 23 latek nie dostał jeszcze powołania od żadnej z drużyn grającej w Premier League – choć zwiastuny zainteresowania już się pojawiały. Warto nadmienić, że kontrakt młodego napastnika wygasa za pół roku, Hull City może jednak skorzystać z opcji automatycznego przedłużenia go o kolejny sezon.

W ubiegłym sezonie częstymi gośćmi we wschodnim Yorkshire byli wysłannicy Tottenhamu Hotspur, teraz naturalnym stanem rzeczy wydawać by się mogło dołączenie do Newcastle. Zespół prowadzony przez Steve’a Bruce’a raczej nie pożegna się tego lata z angielską ekstraklasą, a obaj panowie „B” mieli przyjemność pracować ze sobą w zespole The Tigers. Innymi zainteresowanymi klubami mają być Aston Villa, Leicester City i West Ham United, ptaszki ćwierkają także o Wolverhampton Wanderers. Póki co, konkretów jednak brak.

Latem 2019 roku ekipa z KCOM Stadium miała otrzymać kilka ofert wypożyczenia piłkarza, które nie spotkały się jednak z aprobatą zarządu. Nic dziwnego, Bowen nie jest już gołowąsem, którego można oddelegować by nabierał doświadczenia. Mówimy o chłopaku wycenianym przez klub na 20 milionów funtów. Sytuacją Bowena zainteresowany jest Peter Beadle, człowiek, który ruszył do przodu jego karierę i udzielił kilku cennych informacji serwisowi „The Athletic”.

„Jestem przekonany, że Jarrod otrzyma szansę zaistnienia w Premier League. Takiego piłkarza nie można ignorować w nieskończoność. Poprzedni sezon zakończył z 22 golami na koncie i nie wygląda na kogoś, kto na tym by poprzestał. Możliwości się pojawią. Znam go dobrze i wiem, że gdy nadejdzie jego czas, będzie gotów, by podjąć rękawicę. Nie mam wątpliwości.”

Jesteśmy na Villa Park. Mecz inaugurujący sezon 2017/18. Dla Hull City nastała nowa epoka, zespół bowiem dopiero co spadł w najwyższej klasy rozgrywkowej i musi walczyć na zapleczu. Odchodzącego z funkcji menedżera zespołu Marco Silvę zastąpił były selekcjoner rosyjskiej kadry narodowej, Leonid Słucki. Zespół został gruntownie przebudowany, za niezłe pieniądze sprzedano liderów: Harry’ego Maguire’a, Sama Clucasa i Andrew Robertsona.

Poza wymienioną trójką, z klubu odeszli Ahmed Elmohamady, Tom Huddlestone i Curtis Davies. Słucki chciał, albo musiał, skompletować wyjściową jedenastkę złożoną z krajowych piłkarzy, włączając w to właśnie Bowena. To wówczas zapoczątkował fantastyczną passę na KCOM Stadium, choć pierwszy występ od pierwszych minut zanotował w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu, kiedy pewni degradacji The Tigers zostali rozniesieni przez Tottenham 7-1.

21-latek wystarczająco nagrał się już w zespole rezerw i był gotowy, by stać się ważnym ogniwem pierwszego zespołu. Na mecz z Aston Villą zaprosił całą rodzinę – z trybun wspierali go rodzice, rodzeństwo oraz wujostwo. Nie pożałowali. Po około godzinie gry piłka po jego uderzeniu z woleja zatrzepotała w siatce, a jego ojciec świętował tak ekspresyjnie, że skacząc między krzesełkami uszkodził sobie więzadła w kostce. Tak bardzo chciał w tej ważnej chwili objąć syna.

„To samo działo się, gdy Jarrod zdobył pierwszego gola dla Hereford United” – wspominał ze śmiechem Beadle. „Pamiętam, że był to Poniedziałek Wielkanocny i graliśmy domowe spotkanie z Alfreton Town.”

„Przejąłem drużynę po poprzednim menedżerze, Martinie Fole’u. Klub był w tarapatach finansowych a zawodnicy nie dostawali wypłat. Znajdowaliśmy się wtedy w strefie spadkowej i jedyne, co mogło nas uratować, to zwycięstwo. Gola na wagę 3 punktów zdobył właśnie Jarrod, do dziś mam przed oczami jego celebrację przez Meadow End.”

Beadle znaczył dla Bowena wiele, tak samo, jak Bowen dla Beadle’a. Nic więc dziwnego, że pierwszy menedżer młodego zawodnika tak dobrze pamięta historię byłego podopiecznego, z którego swojego czasu zrezygnowało Cardiff City i Aston Villa.

„Klub miał kłopoty, w młodzieżówce grało tylko sześciu chłopaków. Musieliśmy wzmocnić ten sektor. Połączyliśmy fakty i zwróciliśmy wzrok w stronę utalentowanego chłopaka trenującego z drużyną Cardiff. To był Jarrod. Słyszeliśmy o nim dużo pochlebnych opinii.”

„Był w połowie 6-tygodniowego okresu testowego. Pokazał się z jak najlepszej strony, ale decyzja wciąż nie zapadła. Rozmawialiśmy z jego tata. Miał wątpliwości związane z funkcjonowaniem sekcji młodzieżowej w Hereford, to zupełnie zrozumiałe. To było też powodem, dla którego trafił właśnie do Cardiff. Ustaliliśmy jednak, że jeżeli oni go nie przyjmą, to trafi do nas. Tak się stało, a decyzja o podpisaniu pierwszej umowy padła już po kilku treningach.”

Podobnie jak w przypadku największych, Bowen zaczynał od gry w FA Youth Cup, młodzieżowym pucharze, którzy cieszy się dużym prestiżem w Anglii. Pokazał się tak z jak najlepszej strony. „Stało się dla nas jasne, że ma szansę osiągnąć coś w karierze” – kontynuuje Beadle. „Trudno wróżyć z fusów mówiąc o tak młodym chłopaku, jednak rokował dużo, dużo lepiej od rówieśników.”

„Próbowałem naciskać menedżera, by Jarrod grał w pierwszym zespole. Miał ku temu pewne obiekcje, zrozumiałe ze względu na jego wiek oraz trudnej sytuacji, w której znajdował się klub. Był jednak dużo lepszy od piłkarzy pierwszej drużyny. Był u nas od kilku miesięcy i uznaliśmy, że potrzebuje obycia ze starszymi graczami. Przerósł już młodzieżówkę. Rozwijał się szybko, to było dla niego zbyt łatwe. Zresztą, udowodnił to, gdy został przeniesiony.”

„Jedną z jego mocnych stron jest fakt, że robiąc duży krok przed siebie wygląda na kogoś, kogo wcale to nie rusza. W Hereford nie potrzebował czasu na aklimatyzację gdy rozpoczął treningi z pierwszym składem. Dlatego uważam, że jego kolejny krok poprowadzi go do Premier League.”

„Potrzebował tygodnia treningów, by inni mówili o nim, że to najlepszy piłkarz w zespole. Miło było słyszeć takie opinie, zwłaszcza, że na wszystko zapracował swoją determinacją.”

The Hive, Barnet. Do zakończenia sezonu ligowego Football Conference zostało 8 kolejek. Kłopoty Hereford wydawały się nie mieć końca. Martin Fole, wraz z asystentem Andym Porterem, uciekli, gdzie pieprz rośnie, gdy dowiedzieli się, że 300 tysięcy funtów, którym zasilono klubowy budżet, to tylko przykrywka, mistyfikacja, by organa administracyjne się odczepiły. Pensje? Transfery? Zapomnijcie. Obowiązek poprowadzenia pierwszej drużyny spadł na Beadle’a, który, jak łatwo przewidzieć, chętnie postawił na swojego ulubieńca.

„To był świetny ruch i łatwa decyzja. Zagrał 70 minut z Barnet i pokazał się z dobrej strony. Później czuł się tak pewnie, jak we własnym domu. Był kluczowy w kolejnych spotkaniach, gdy zespół próbował uniknąć spadku. Poradził sobie, choć presja była potworna.”

Jak już wspomniał Peter Beadle, pierwszą seniorską bramkę Bowen zdobył w meczu z Alfreton, w przedostatniej kolejce ligowej. Trafienie młodego piłkarza okazało się na wagę złota – Hereford wygrało to spotkanie. Mimo to, do utrzymania wciąż brakowało 2 punktów, w ostatnim meczu zespół musiał wygrać z Aldershot Town i modlić się o porażką Chester, podejmującego na własnym stadionie Salisbury City. I choć wszystko ułożyło się idealnie, to Chester pozostało w lidze. Hereford zostało ukarane degradacją z uwagi na kłopoty finansowe. Nie wykaraskali się z nich nigdy, dziś klub już nie istnieje.

„Największy ból sprawił nam fakt, że nie mogliśmy zatrzymać Jarroda. Nie rozegrał dla nas nawet jednego pełnego sezonu, a był fantastycznym zawodnikiem.” Bowen z klubu odszedł za darmo. Chętnych nie brakowało, zgłosiły się West Bromwich Albion i Wolverhampton. Ostatecznie, batalię wygrało Hull City.

„Toby Pennock, który prowadzi Hull, był wcześniej osobą zarządzającą ich akademią. Rozmawiałem z nim o Jarrodzie, podobnie, jak z ludźmi z West Brow i Wolves. Zaprosiłem ich, by obejrzeli kilka meczów i zobaczyli go w akcji. Byli pod wrażeniem i złożyli oferty.”

„Hull zaoferowało mu długoterminowy kontrakt i byłem zadowolony, że zdecydował się go podpisać. Wiedziałem, że Toby go obserwował od jakiegoś czasu i uznałem, że otrzyma tam sporo okazji do gry. Poza tym, ten wybór świadczył o jego dojrzałości. Gdyby wybrał West Brow lub Wolves, bywałby w domu częściej, jednak podjął rękawicę i wyjechał w bardziej odległe miejsce.”

Bowen, pochodzący z oddalonego o ponad 320 kilometrów Leominster, podpisał z ekipą z KCOM Stadium 3-letnią umowę. Swoją przygodę z Hull rozpoczął od zespołu U21, a w pierwszej drużynie zadebiutował w spotkaniu z Exeter City w ramach Carabao Cup. Tygrysy zwyciężyły 3-1, a Jarrod zdołał wykreować jedną z bramek. W lidze sześciokrotnie wchodził z ławki, desygnowany do gry przez Mike’a Phelana a później Marco Silvę. Pełnometrażowy debiut zanotował w wieńczącym sezon meczu z Tottenhamem.

„Wielu piłkarzy, którzy nie byli nawet w połowie tak dobrzy, pięło się w górę, tymczasem Jarroda już po chwili nie było w Premier League. Spójrzcie na Che Adamsa. To świetny zawodnik, ale trafił do Southampton za ogromne pieniądze po zaledwie jednym udanym sezonie w Birmingham.”

„Zastanawiałem się, co Jarrod musi robić lepiej. Przez dłuższy czas radził sobie dobrze, może jego styl nie jest zbyt popularny? Nie jest zbyt efektowny, nie brakuje mu za to efektywności.”

Fakty są takie, że Bowen zdobył w tym sezonie już 16 bramek, dokładając do tego pół tuzina asyst w Championship. Mimo to, wciąż brakuje konkretnych ruchów ze strony potencjalnych kupców. Hull także nie musi się z niczym spieszyć, bowiem zawierane przez nich umowy zawierają klauzulę, umożliwiającą do trzeciego tygodnia maja automatyczne przedłużanie kontraktów z piłkarzami o rok.

Na przełomie października i listopada przedstawiciele piłkarza często spotykali się z zarządem Hull, by negocjować nową, ważną do lata 2022 roku umowę. Rozmowy utknęły jednak w martwym punkcie, a The Tigers prawdopodobnie zostaną zmuszeni do aktywowania wspomnianej klauzuli.

Sytuacja finansowa także działa na korzyść klubu. W sezonie 2018/19 zanotowali 2,96 miliona funtów czystego zysku. Cierpliwość zarządu będzie najpewniej testowana w przyszłym sezonie, gdy uświadomią sobie, że kontakt niebawem wygaśnie. Już latem 2021 może stać się wolnym agentem i obiektem zainteresowań wielu zespołów z elity.

Na tę chwilę nie ma żadnych konkretów. Co może zniechęcać? Prawdopodobnie jednowymiarowy, nieco staroświecki styl gry. Skautowie powiadają podobno: „Ok, strzela sporo bramek, ale co jeszcze wnosi do gry?”

Beadle’a to nie rusza: „Słyszałem ten tekst wielokrotnie, ale przymykam na to oko. To gra, jej celem jest obniżenie kwoty transferu. Nie ma na świecie menedżera, którego nie zadowoliłoby to, co Jarrod gwarantuje: bramki. Poza tym, wnosi dużo więcej, jest graczem zespołowym.”

„W Hereford, w systemie z trójką z przodu, grał na skrzydle, tak samo jak chłopak nazywający się Ben Miller. Obaj lepiej operują piłką lewą nogą. Wymienność pozycji nie sprawiała im problemu, a ja chciałem, żeby mieli na boisku jak najwięcej przestrzeni. Ta elastyczność jest widoczna w jego grze. Gdzie byś go nie wystawił, sieje zagrożenie. Zawsze był dobrym snajperem. Teraz lubi grywać także w głębi pola, choć trenerzy wolą, by skupił się na zdobywaniu bramek. On jednak nie odpuszcza, nawet w obronie.”

„Każdy zespół potrzebuje piłkarza tego typu. Jest naturalnym łowcą bramek. Ten, kto go pozyska, będzie miał z niego dużo pociechy.”

Źródło: theathletic.com